— Czy on nie umie strzelać?
— Strzela jako tako, ale tamten jest artystą.
— Za pozwoleniem! — krzyknął młody blondyn. — Ponieważ panowie weszliście na moje terytorium, więc mam honor przypomnieć, że nie zawsze ten ginie, kto źle strzela. Pamiętam, jakem był sekundantem Stasia w pojedynku z Edziem, Staś nie umiał trzymać pistoletu, a przecież...
— No, ale w każdym razie bezpieczniej jest dobrze strzelać.
— Naturalnie! Naturalnie! — pochwycił młody blondyn. — Ja, kiedy miałem pojedynek z jednym austriackim kapitanem, to zapowiedziałem mu, że dostanie kulę...
Tu szepnął coś do ucha staremu szlachcicowi.
— I trafiłeś?
— Jak w tarczę, panie radco, jak w tarczę.
— A może to źle, że Zapora jest mańkut? — odezwał się ktoś inny.
— Przy pistoletach nic nie szkodzi — mówił blondyn — a przy pałaszach nawet dużo pomaga. Ja, kiedym się bił na rapiery62 z jednym mańkutem, to mnie tak trzepnął w czoło, że doktorzy przez dwie godziny uważali mnie za umarłego... O, tu jest blizna.