— A wiecie wy, że podobno stary zwariował?
— Jużci chyba tak, kiedy furmana cisnął na szosę, nas wszystkich zawołał nie wiadomo po co, a teraz wyleciał z domu i tuła się po polu.
— On tak zawsze robi, jak jest czego zły...
— Na kogóż on jest zły?... Chyba na Pana Boga!
— Nie pyskuj tam!... Nie wzywaj imienia boskiego, bo się jeszcze co stanie!...
— Ciekawość, co teraz zrobi stary?
— A cóż?... Może nas już krzywdzić nie będzie?
— W kantorze mówią, że pewnie sprzeda fabrykę i wyjedzie do swoich.
— Przecież on nikogo nie ma.
— Oj! Znajdzie... Szwaby są plenne.