Chwilę pomyślał i wrócił na górę głęboko wzruszony. Stojąca w przedpokoju Helenka upadła mu na szyję i rzewnie płakała.
— O, nie zapomnij o mnie! — mówiła, łkając.
Powtórnie wyszedł, a tym razem wybiegła za nim Helenka.
— Władziu!
— Co każesz?
Znowu uwiesiła mu się na szyi, ściskała go namiętnie i szeptała:
— Nie zapomnisz?... Wrócisz?
Siedząc w powozie, podniósł jeszcze oczy do góry i w oknie drugiego piętra zobaczył uchyloną roletę i jakiś cień.
Powóz wyjechał z podwórza.
„O, nie zapomnij o mnie...”