— Zamów mi ekstrapocztę, dziś na wieczór, na dziewiątą — rzekł Wilski.
— Rozumiem...
— Ale, ale!... Co się stało z naszym kanarkiem?
— Zdechł, proszę jaśnie pana.
— Kup-że teraz dwa: samca i samiczkę i klatkę z gniazdem.
Służący wyszedł.
— Jerzy! — zawołał znowu Wilski, a gdy służący wrócił, dodał: Czy nie wiesz, co się dzieje z Mateuszową, która u nas dawniej służyła?
— Służy teraz na Piwnej ulicy; była tu nawet parę razy.
— Sprowadzisz ją do mnie i powiesz, żeby podziękowała za miejsce, bo wróci do nas.
Po chwili dodał: