— Horusie — szepnął — ciebie ukąsił pająk bardzo jadowity.
— Miałżebym umrzeć?... W takiej chwili?... — spytał ledwie dosłyszalnym głosem Horus.
A później dodał:
— Prędkoż to może się stać?... Powiedz prawdę...
— Nim księżyc schowa się za tę oto palmę...
— Ach, tak!... A Ramzes długo jeszcze żyć będzie?...
— Czy ja wiem?... Może już niosą ci jego pierścień.
W tej chwili weszli ministrowie z gotowymi edyktami.
— Kanclerzu! — zawołał Horus chwytając go za rękę — czy gdybym zaraz umarł, spełnilibyście moje rozkazy?
— Dożyj, Horusie, wieku twego dziada! — odparł kanclerz. — Lecz gdybyś nawet zaraz po nim stanął przed sądem Ozyrysa, każdy twój edykt będzie wykonany, byleś go dotknął świętym pierścieniem faraonów.