po tym uderzeniu w bębenek

które go skończyło. Pies kucharki

stanął na wysypisku

i zadarł mordę. Przestałam liczyć

i też spojrzałam w górę:

nad nami

potężne, gwiaździste, czarne niebo. Patrzyliśmy

w Czas

wobec którego

mogło nas już albo jeszcze nie być. Jesteśmy