Dom spania

Śpię,

mieszkam w sobie. Trzoda

pilnuje się sama,

nie zapomina o mnie. Gdzieś, na zanikającej krawędzi

jakaś idea schodzi szlakiem

trawionej kromki chleba, przebija jeszcze

rytm niedawnej rozmowy, topnieje

resztka strachu w przykurczonym mięśniu. I cokolwiek jest,

jest oddzielone,