Wiem, że wypadło fatalnie, ale jak niby miało wypaść?
Połykam łzy nad kanapkami. Kafka siedzi na krześle: śniady, pański, smutny. Za nim biała ściana, a wysoko, w górze, niewielkie półokrągłe okienko, przez które wpada słońce.
1970
Wiem, że wypadło fatalnie, ale jak niby miało wypaść?
Połykam łzy nad kanapkami. Kafka siedzi na krześle: śniady, pański, smutny. Za nim biała ściana, a wysoko, w górze, niewielkie półokrągłe okienko, przez które wpada słońce.
1970