Teraz już wszyscy trzej zaborcy Polski leżeli w prochu.

Sprawa triumfowała.

Przyszła chwila, że dostaliśmy rozkaz wycofania się z frontu na wypoczynek.

Jechałem na ciężarowym aucie, co wiozło mnie razem z samolotem Stasia. I wtedy to — w mijającym nas w drodze, długim orszaku zdobyczy wojennej, spotkałem raz jeszcze mego przyjaciela, wierny samochód belgijski.

Przy chwilowym zapchaniu drogi znalazłem się tak blisko, że zdołałem zamienić z nim kilka słów.

Był szczęśliwy.

Udało mu się tak pomyślnie zastrajkować w odpowiedniej chwili, że Prusak musiał go zostawić na środku gościńca. Teraz służy swoim. Kieruje nim żołnierz rodak — Nie wątpi, że potoczy się jeszcze kiedyś po drogach belgijskich.

Gorącem życzeniem powrotu do wolnej Ojczyzny pożegnaliśmy się wzajemnie na zawsze.

W wolnej Ojczyźnie

Życzenie wiernego przyjaciela spełniło się rychło.