Noga przy nodze.

Z kąta błysnęła para zielonkawych oczu...

Jedna... Druga...

Wpatrywały się długo, badawczo...

Coś szeleściało po mokrej kamiennej podłodze...

Na górze paliły się lampy.

Chodnikiem wlókł się jakiś pijany robotnik,

Wieczny po oceanach ulic argonauta.

Ulicą z świstem syren ścigały się auta.

Jerzemu, jeżeli chce