Nic.

Okna zapuściły sztory.

Tam, w hotelu,

Światło całą noc się pali.

Ktoś chory.

Po doktora posyłali.

Przez okno widać czasem wysmukłą szatynkę.

Ciemny, głuchy cały parter...

Na trzecim piętrze światełko. —

Starszy pan zwabił do siebie 7-ioletnią