Moknie na rogu
Posterunkowy.
Naciągnął kaptur.
Okrył się płaszczem.
Deszcz go natrętny
Po twarzy chlaszcze...
I gwiżdże wiatr...
Z czarnego gardła ulicy,
Z samego spektrum
Z sykiem rozdarł ciemności
Moknie na rogu
Posterunkowy.
Naciągnął kaptur.
Okrył się płaszczem.
Deszcz go natrętny
Po twarzy chlaszcze...
I gwiżdże wiatr...
Z czarnego gardła ulicy,
Z samego spektrum
Z sykiem rozdarł ciemności