Bieda nadałaż!

Bębni, bębni po ceracie woda.

Brzęczy cicho podwiązany pałasz.

Deszcz... deszcz... deszcz... po butach chlupie...

Chodzi wolny, zziębnięty, miarowy,

Zatrzymując się przy każdym słupie

Posterunkowy.

Z dalekiego czarnego zaułka

Zawarczało — zadudniło — zajękło.

Zabłysnęły dwa czerwone kółka.