A tam znów dwóch.

Wzięli się pod ręce.

Zachlapani po brzuch.

Dobrze cięci.

Idą prosto środkiem —

Nie skręcą.

Brzuchy naprzód wypięli, jak tanki.

Tylko patrzeć zrobią burdę.

Na rogu dom.

Jasno oświetlony.