Wożę jej bladych kochanków.

Wożę naiwnych kochanków

Do zamku Chryzolindy.

A potem czekam za drzwiami,

Czekam cierpliwie poranku.

A potem strącam każdego

W zieloną przepaść windy...

Ja jeżdżę tam i na powrót.

Ja jeżdżę tam i na powrót.

Ja nie śpię nigdy we dnie.