przyjechali zabrać Szelę

tarnowscy żandarmi.

Uciekała nocka

po zielonej łące,

jak wkładali mu na rączki

kajdanki dzwoniące.

Jak go prowadzili

wzdłuż tych czarnych sztachet,

wysypała cała wieś,

z płaczem za nim szła het.