Zaechowiał i wysączył się, jak trylik,

Płacz zmęczonej prostytutki, której stanik

Zafarbował ogniokrwisty hemofilik.

Ktoś się nagle chciał roześmiać, ale nie mógł...

(Oczy cichych czasem chłodne są jak marmur)

Czyjeś ręce pochyliły się ku niemu

Z łyżką ciepła, kochaności i pokarmu.

A ulicą chodzi siwa Matka Boska,

Szuka Żalu, Zrozumienia i Pokuty...

Po witrynach, po parkanach i po kioskach