Pani pachnie dziś cała ostrygami i morzem,

A ja kocham tak morze, zapłakane we mgle...

Za szybami ponurych, zieleniących się okien

Pierwszy brzask się przeczołgał, znieruchomiał i legł...

Pani dzisiaj jest chora... Pani płakać chce... Shocking!

Wypłowiałe kotary słyszą wszystko... jak szpieg...

Pani widzi w drobnostkach zaraz ton psychodramy...

Chwile życia są kruche i słodkie, jak chrust.

Czy dlatego, że my się, par exemple2, nie kochamy,

Nie możemy całować swoich oczu i ust?