Zeskoczymy po stopniach i zatrzasną się drzwiczki.

Wszystko zmiesza się razem — to co przed i co po...

Z pocałunków na rękach będziesz mieć rękawiczki

I z mussonu rajera na swoim chapeau6!

Zatwostepią7 latarnie w oszalałym rozpędzie.

Zamigocą się domy i osuną się w dół.

Pójdą słupy i słupy i kosmate gałęzie,

Samym lotem z łoskotem rozcinane przez pół.

A w ustronnym salonie kiedyś późno wieczorem,

Kiedy będzie znów jasno i wesoło i źle...