Nie doczekało wyzwolenia Rzeczypospolitej Polskiej wiele spośród najczynniejszych bojownic ruchu kobiecego. Zmarła przedwcześnie jego hetmanka. Te, które zostały, zajmują dziś przeważnie czołowe stanowiska na placówkach naszych oświatowo-społeczno-kulturalnych. Mamy spośród nich przedstawicielki narodu w Sejmie i Senacie, radne miejskie, urzędniczki wysokich kategorii, kierowniczki zakładów oświatowych i zawodowych. Wszystkie dojrzałe do zadań podjętych i łączące z pracą swoją zawodową głębokie zrozumienie obowiązków obywatelskich.
Sylwetki ich w książce niniejszej objęły grupę działaczek sprzed okresu wojennego i powinny przekonać ludzi dni dzisiejszych, że wołanie o równe prawa nie było nigdy jedynym ich celem.
Jeżeli współcześni uważali za rzecz zbędną dopominanie się kobiet o równe prawa i walkę o nie, to z drugiej strony ludzie dzisiejsi nie wierzą, aby taka walka istniała kiedykolwiek. Przyszła niepodległość Polski. Stanął u steru rząd socjalistyczny. Wydał dekret o pięcioprzymiotnikowym powszechnym głosowaniu bez różnicy płci. No i spadła gwiazdka z nieba. Zostałyśmy pełnoprawnymi obywatelkami wolnego państwa naszego.
Mamy już całe pokolenie kobiet, które bez własnego udziału osiągnęły czynne i bierne prawo wyborcze. Niechże wiedzą, z jakim twardym wysiłkiem przygotowywany był grunt dla uświadamiania społeczeństwa o konieczności przyznania go. Niech wiedzą, jak bardzo życiem i czynem stwierdziły nasze bojownice prawa swoje do mandatu przedstawicielek narodu i z jaką pełną ufnością przelewają je na swe młode następczynie.
Bo czy wolno im spocząć na laurach? Czy skończył się dla nich tzw. „ruch kobiecy”? Czy nie mają już nic do zrobienia poza utrzymaniem zdobyczy, jakie zastały?
Dźwigać się trzeba zawsze i walczyć ciągle i szukać nowych dróg, dążyć do mety w wyścigu, wyzwalać się w samych sobie. Ogrom założeń zmniejszył się dla nowo wstępujących jednak o tor zasadniczy, już wyżłobiony. Energia, baczność, czujność, wytrwanie i myśl twórcza zwrócić się winny ku tym poczynaniom, które stwarza konieczność chwili obecnej.
Równouprawnienie nasze oprzeć się musi na twardej opoce życia praktycznego, aby nie zostało błędnym, teoretycznym ognikiem.
Pracować trzeba długo, wytrwale nad zniesieniem wszystkich ograniczeń praw kobiety w kodeksie cywilnym. Wzmocnić troskę o ochronę pracy kobiet i dzieci. Domagać się powiększenia liczby inspektorek pracy i kadr kobiecych policji państwowej. Żądać równej płacy za równą pracę. Ochrony macierzyństwa, zabezpieczenia wdów i sierot, zapomóg dla położnic, wzmocnionej walki z reglamentacją prostytucji, handlem żywym towarem i alkoholizmem, zdwojonej opieki nad emigrantkami itd., itd. A przede wszystkim — dążyć na przebój do zajmowania stanowisk odpowiadających zdolnościom, wykwalifikowaniu i wiedzy kobiety, wbrew zakorzenionemu przesądowi, że wyższe szczeble hierarchii zawodowej należą się tylko mężczyźnie, choćby mniej przygotowanemu i uzdolnionemu.
*
Jak uszeregować w książce, jaką kolejność wyznaczyć bojownicom naszym w pochodzie ich czynu!