Geniusz Konopnickiej stanął na najwyższych szczeblach poezji, wiedzy, zrozumień obywatelskich i objął najszersze — swoje własne widnokręgi. Że w sprawie kobiecej musiała iść ławą, tego wymagała konieczność. Nazwiskiem swoim opromieniła kilka zbiorowych wystąpień, co dodało nowy liść do wieńca jej chwały. Ale — jak prosty żołnierz — podporządkowywać się musiała rozkazom wodza głównego — hetmanki z Warszawy. Stała przed nią na baczność wielka poetka, więc w ruchu kobiecym pierwszych miejsc zająć nie mogła, w ostatnich ani średnich postawić jej nie przystoi.
Orzeszkowa Martą jak wielkim dzwonem zbudziła ze snu kobiety. Porwały się do pracy. Zrozumiały, czym powinna być i czym jest w życiu samowystarczalność. Marta — po „entuzjastkach”5 — to drugi potężny etap w ruchu kobiecym. Ale Orzeszkowa, jak współczesny jej Prądzyński, bała się bezkompromisowości. Pełne równouprawnienie? Aby to nie zaszkodziło innym najdonioślejszym sprawom, sprawie narodowej przede wszystkim.
„Radykalne zmiany” — pisze w studium swoim Polka — muszą przynajmniej na czas jakiś w stosunkach i opiniach społecznych wprowadzać zaburzenia i słabość. Otóż nie godzi się dokonywać niebezpiecznych eksperymentów na organizmie, zagrożonym śmiercią”.
Obijały się o nią hasła. Grzmiały, huczały nawoływania. Rozumiała je. Chwytała. Byłaby cieszyła się nimi, gdyby nie ten zabobonny lęk...
Więc — o ile Marta stała się objawieniem, dźwignią, olśnieniem, o tyle w szarym oparze lat 70. przycupnęło to inne.
Geniuszem, intuicją, zrozumieniem potrzeb chwili pchnęła Orzeszkowa ruch kobiecy w ciągu doby o pół stulecia naprzód, ale „naszą bojownicą” jeszcze być nie chciała.
*
Rzucam w świat książkę swoją nie tylko, żeby stała się żywym świadectwem potężnego uspołecznienia naszego feminizmu, ale — żeby — w przyszłości — posłużyła jako jedno ze źródeł do historii ruchu kobiecego w Polsce po dni wielkiej wojny. Życiorysy „bojownic” oparte są na ścisłych danych stwierdzone mocą bezpośrednich wywiadów. Mieści się w nich spory szmat społecznego naszego życia sprzed lat pięćdziesieciu na tle sprawy kobiet z tej epoki.
Po dobę entuzjastek włącznie mamy doskonale ujęte dzieje ruchu kobiecego w książce Chmielowskiego Autorki polskie XIX w.. Częściowo również w dziele Prądzyńskiego O prawach kobiety. Tzw. „Nachschlagebuch” — wskaźniki broszur, prac poszczególnych i zbiorowych, pism kobiecych, ludzi, zasłużonych w dźwiganiu sprawy kobiet itp. stanowi broszura w dwóch częściach pt. Ruch kobiecy w Polsce — wydawnictwo im. Orzeszkowej, obejmujące przeciąg czasu od pozytywizmu naszego po rok 1907.
Innych danych przyszły historyk szukać musi — poza przygodnymi, częstokroć bardzo wartościowymi pracami naszych socjologów i publicystów(ek) — w rocznikach pism kobiecych: „Steru”, „Nowego Słowa”, „Bluszczu” z lat ostatnich, „Kobiety Współczesnej”, a także tych organów, które na ścieżaj otwierały sprawie kobiet łamy swoje. W zbiorowych wydawnictwach, jak „Głos kobiet w sprawie kobiet”, Kalendarzach kobiet, pamiętnikach zjazdów kobiecych, wydawnictwach stowarzyszeń i związków równouprawnienia kobiet itp.