Przeszedłszy decydujący przełom w Polskim Stowarzyszeniu Równouprawnienia Kobiet, należała do grupy opozycji, która stworzyła tzw. Komisję Pracy Kobiet przy Towarzystwie Kultury Polskiej (Świętochowskiego), a po zamknięciu przez rząd rosyjski tej doniosłej placówki ze wszystkimi jej oddziałami i rozgałęzieniami przyłączyła się do zorganizowanego przez byłą Komisję Towarzystwa Zawodowego Kształcenia Kobiet, które powstało pod hasłem walki z dyletantyzmem roboczym i brakiem samodzielności naszych pracownic. Wstąpiwszy do Zarządu, dr Bornstein-Łychowska jest jego członkiem aż do chwili obecnej. I tu właściwie, gdyby warunki materialne pozwoliły na rozszerzenie ram działalności Towarzystwa, znalazłaby najodpowiedniejszy teren dla działalności swojej społecznej, nie tylko jako gorąca rzeczniczka pełnego zawodowego równouprawnienia obu płci, lecz także jako doskonała znawczyni warunków pracy kobiet we wszystkich zawodach fabrycznych, rękodzielniczych, przemysłowych, chałupniczych.
We wrześniu 1917 r. odbył się wielki Zjazd Kobiet w Warszawie, zorganizowany przez dr J. Budzińską-Tylicką pod hasłem zliczenia sił i wystawienia programu działalności dla zdobycia wyborczych praw czynnych i biernych. Bornsteinowa należała do Komisji Zjazdowej. W referacie wygłoszonym na temat Ekonomiczne warunki pracy kobiet82, w szeregu zgłoszonych uchwał — poza żądaniem niezbędnej prawodawczej ochrony pracy kobiet i ubezpieczeń macierzyństwa — domagała się jak najszerszego uwzględnienia szkolnictwa zawodowego żeńskiego i unormowania stanowiska terminatorek rzemieślniczych, którym należy przyznać prawo uczęszczania na wieczorne kursy dokształcające, przestrzegane przez pracodawców dotychczas tylko w stosunku do młodzieży rzemieślniczej męskiej.
Na wysoce odpowiedzialnym stanowisku Radcy Ministerialnego nie przestaje dr Bornstein-Łychowska badać warunków pracy kobiet i dzieci, zarówno u nas, jak i za granicą, zestawia dane statystyczne, a wnioskami swymi ogólnymi dzieli się z czytelnikami czasopism kobiecych i organów naukowych.
Szerokie ujęcie zagadnień, mocne pogłębienie wiedzy fachowej, wysoce ideowe stanowisko w stosunku do klas pracujących, łatwość i prostota pióra — wprowadzają dr Bornstein-Łychowską do szeregu pierwszorzędnych publicystek. Wielki dar słowa czyni ją poszukiwaną prelegentką. Stałe wykłady z dziedziny ekonomii społecznej prowadziła przez lat kilka na koedukacyjnych Kursach Wieczornych Związku Pracowników Handlowych.
Wanda Opęchowska
Było to w 1904 r.
Do Koła Pracy Kobiet przy Muzeum Popierania Przemysłu i Handlu, prowadzonego przez Paulinę Kuczalską-Reinschmit, zgłosiło się młodziutkie dziewczątko, które tylko co skończyło Wyższe Kursy Handlowe Raczkowskiej i, pełne zapału, postanowiło oddać się robocie społecznej, a przede wszystkim czynnemu popieraniu równouprawnienia kobiet.
Żywiołową, ruchliwą działalność Wandy Pelc-Opęchowskiej mam przed oczami, jak gdyby potoczyła się od wczoraj zaledwie. Należała do grupy kobiet, z którymi w zwartym szeregu przeszłyśmy różne „równoprawne” przełomy, zatrzymawszy się na jednej z ostatnich, mocno już przeobrażonych w stosunku do potrzeb dnia placówek — Towarzystwa Zawodowego Kształcenia Kobiet.
Gdy starsze działaczki musiały ograniczać pola swoje robocze, żeby w czasie wojennych i powojennych przewrotów móc ustrzec od rozbicia tereny już zdobyte — młode, porwane śmigą wypadków, szły od zadania do zadania. Każde pilne, każde niecierpiące zwłoki. Prężyły ramiona i piersi, żeby udźwignąć walące się ciężary. Dwoiły, troiły godziny dnia, chcąc nadążyć wszystkiemu. Do tych niestrudzonych, zawsze na stanowisku, bystrych, doskonale, zorientowanych w rachunkowości organizatorek i administratorek należała Wanda Opęchowska.
Pierwszą działalność swoją rozwinęła na terenie Stowarzyszenia Handlowców, gdzie wystąpiwszy wraz z Anną Paradowską (obecnie Szelągowską) z ramienia Polskiego Stowarzyszenia Równouprawnienia Kobiet, podniosła protest namiętny przeciwko upośledzeniu członkiń, które płacąc składki takie same jak mężczyźni, ponosząc wszystkie ciężary, związane z obowiązkami członkostwa, pozbawione były na terenie zrzeszenia wyborczych praw czynnych i biernych. Poruszyły młode emancypantki grupy handlowczyń, niewyczuwających fałszywego swego położenia, i osiągnęły pełne zwycięstwo.