Jutrzenka duszy

Gdy świt białoróżowy w duszę rozpustnika

Wnika wraz z Ideału gryzącym widziadłem,

Działaniem tajemnicy mściwej — w tym upadłem,

Odrętwiałem bydlęciu Anioł się ocyka.

Niedostępnych nieb ducha błękitne przestworze

Przed upadłym, co jeszcze marzy, rwie się, rani,

Otwiera głąb ciągnącą jak paszcza otchłani —

Tak, o bóstwo me drogie, czysty, świetlny tworze!

Ponad orgii bezmyślnych dymiącymi szczęty1,