Do Kreolki1

W kraju pieszczot słonecznych i woni uroczej,

Pod namiotem drzew, wiecznie odzianych szkarłatem

I palm — rozkoszną drzemkę lejących na oczy,

Znałem śliczną Kreolkę, ukrytą przed światem.

Biust jej pełny jest wdzięku; w cerze swej jednoczy

Cudowna czarnobrewa żar z bladości matem;

Jako Diana2 — Łowczyni śmiała, smukła kroczy;

W uśmiechu spokój, wzrok lśni dumy majestatem.

Gdybyś zwiedziła, pani, kraj chwały uznany,