Co — jak wszelkiej zawady — nie cierpi kurtyny...

Aż naga prawda błysła licem lodowatym;

Śmierć mię nie zadziwiła; świtania złowieszcze

Rozbłysły wkoło: „Jak to? więc już koniec na tym?”

Kurtyna podniesiona — ja — czekałem jeszcze...