Ten biedak, na którego czyha wilk zgłodzony?

Możnaż wywołać światło z chmurnych niebios szczytów?

Rozedrzeć oponę mroku

Czarniejszego niż smoła, bez zmierzchów, bez świtów,

Bez gwiazd, bez błysków w obłoku?

Możnaż wywołać światło z chmurnych niebios szczytów?

Nadzieja, co błyszczała w zajazdu świetlicy,

Zdmuchnięta — zgasła na zawsze!

Bez księżyca, bez światła, złych dróg męczennicy

Znajdąż schronienie łaskawsze?