Rzekłbyś, że czasem jej samej się zdało,

Iż wszystko chce ją kochać; śliczne ciało,

Rzucała w uścisk tkaniny jedwabnej,

Nagie, drgające, lub w bielizny puchy,

A wszystkie żywe czy wolne jej ruchy,

Miały wdzięk małpki dziecięco-powabnej.

4. Portret

Śmierć i choroba czynią garść popiołu,

Z tego płomienia, który dla mnie płonął.

Z oczu ognistych i czułych pospołu,