Abym memu mężowi była widmem kary,

I ponieważ nie mogę w całej mej boleści

Jak list miłosny w ogień rzucić tej poczwary:

Więc twą nienawiść dla mnie, ja odbiję w gniewie

Na tym tworze wyklętym twoich złości lutych1,

I tak gałęzie pognę w tym nikczemnym drzewie,

Że nigdy nie wypuści pączków swych zatrutych».

Tak szałem nienawiści warga jej się pieni,

I, nie pojmując wiecznych wyroków pochodni,

Sama przygotowuje w piekielnej bezdeni