Ideał

Nie, nigdy tych piękności winietkowych roje,

Wytwory schorowanej, wynędzniałej ery,

Z nóżkami do ciżemek, z twarzą bladej cery —

Nie zadowolą serca takiego jak moje.

Niech Gavarni1, ten malarz istot z chorym ciałem,

Weźmie swoich suchotnic szczebiotliwe stada!

Nie dla mnie z tego grona żadna róża blada,

Żadna się z mym nie zrówna krwawym ideałem.

Otchłani mego serca ciebie trzeba, ciebie,