I wpełzać na olbrzymie, krągłe jej kolana,

I czasem, gdy znużona skwarami letnimi

Wzdłuż pola — do spoczynku kładzie się na ziemi

Usnąć niedbale — w cieniu piersi jej lubieżnej,

Niby wzgórze spokojne — u stóp góry śnieżnej.