Sed non satiata1

Dziwne bóstwo, brązowe niby cień północy

O zapachu mieszanym piżma i hawany,

Córo jakiegoś bonza, Manfreda2 sawany3,

O wiedźmo hebanowa, dziecię czarnych nocy!

Wolę eliksir warg twych nad haszyszu cuda,

Bo u twych ust się goi miłości mej rana,

I gdy ku tobie kroczy żądz mych karawana,

Wzrok twój — cysterną, gdzie się upaja ma nuda.

Przez te czarne źrenice, duszy twej otchłanie,