Przebywam od wieczności, jak noc ciemna — ciemnej;

Żaden obraz w ohydnym tym nie lśni klasztorze.

Gnuśny mnichu! czyż kiedy potrafię i stworzę

Z mojej nędzy ponurej żywego widoku

Dłoniom swoim — robotę, miłość — swemu oku?