Śmierć kochanków

Zapachów lekkich pełne będą nasze łoża,

Łoża jak grób głębokie — a w środku komnaty

Będą dla nas w wazonach kwitły dziwne kwiaty,

Rozkwitłe pod jaśniejszym błękitem przestworza.

Wśród mdlejących upałów ich woni ostatnich,

Dwa nasze serca będą jako dwie pochodnie,

Co odbiją swe blaski szeroko i zgodnie

W duchach naszych złączonych, tych zwierciadłach bratnich.

W mistyczny zmierzch, przez róże i błękity senne,