Poskromiciele prości najtrudniejszej Muzy,

Wsparłyby się kobiety o ich szorstkie bluzy,

Po rosie wlokąc uśmiech wdzięczny i atłasy.

Tak by się rozmyślało, zagubionym w wonie,

Perfum i ramion w bieli, kwiatów i wachlarzy,

O jasnych włosach miękkich, o ściemnionej twarzy,

Stuleciach dawno zgasłych, poniechanej stronie.