— A dlaczego ożeniłeś się?

— Ponieważ pokochałem.

— Ponieważ pokochałeś! — powtórzył Scrooge, przedrzeźniając go w ten sposób, jak gdyby miłość i małżeństwo były największym na świecie głupstwem po Bożym Narodzeniu. — Bywajże mi zdrów, drogi siostrzeńcze!

— Lecz ty, wuju, nigdy nie odwiedziłeś mnie nawet wówczas, zanim się to stało. Dlaczegóż więc przedstawiasz to obecnie za powód odmowy?

— Bądź zdrów! — powtórzył Scrooge.

— Niczego od ciebie nie potrzebuję i o nic cię nie proszę, dlaczegóż więc nie możemy być przyjaciółmi?

— Bądź zdrów! — mruknął Scrooge.

— Przykro mi bardzo, żeś taki twardy. Nigdy nie mieliśmy żadnej sprzeczki, do której ja dałbym powód. Trudno! Uczyniłem propozycję jedynie ze względu na Boże Narodzenie, a chociaż mi się ona nie udała, zachowam pogodne i radosne usposobienie. Zatem wesołych świąt, wuju!

— Bądź zdrów! — znów powtórzył Scrooge.

— I pomyślności z Nowym Rokiem!