— I ty, kochany Copperfieldzie — mówił — i ciotka twoja, darujcie mi, jeśli bolesnego dotknę przedmiotu. Muszę jednak w pewnym kierunku pobudzić waszą pamięć. W pamiętnym dniu oskarżenia Heepa nadmienił on coś o mężu twej ciotki?

Ciotka, panując nad sobą, spokojnym skinieniem głowy odpowiedziała na to pytanie.

— Było to może czczym tylko naigrawaniem się? — zapytał Traddles.

— Nie — krótko odpowiedziała ciotka.

— Więc osoba ta, przepraszam panią, osoba ta miałażby246 rzeczywiście istnieć i pozostawać w jego mocy?

— Tak jest, istotnie.

Wówczas Traddles z wydłużoną nieco miną wyjaśnił, że w tym względzie ani on, ani pan Micawber nie zdołali nic wydobyć od Heepa, który mając podobną broń w ręku, szkodzić nam może.

Ciotka pozostała spokojna, tylko łzy napłynęły jej do oczu.

— Masz rację, poczciwy przyjacielu — rzekła — i dobrze, żeś nas ostrzegł.

— Może ja... lub Copperfield możemy...