Śmieliśmy się z całego serca. Traddles zamyślił się, patrząc na ogień, i westchnął:
— Pamiętasz starego Creakle?
— Tego łotra! — oburzyłem się. — Otrzymałem właśnie list...
— Od starego?! Nie może być! — wykrzyknął Traddles.
— A jednak od niego samego — mówiłem, przerzucając papiery. — Pomiędzy tymi, których jak magnes pociąga gwiazda mego powodzenia, znajduje się i Creakle. Upewnia mnie właśnie o czułych uczuciach, które przechował dla swego byłego ucznia. Uspokój się, nie jest już nauczycielem! Emeryt, został miejskim urzędnikiem w Middlesex.
Wiadomość ta nie zdziwiła bynajmniej286 Traddlesa.
— Jak ci się zdaje, jakim sposobem doszedł do tego dostojeństwa? — spytałem.
— Niełatwe pytanie — odrzekł Traddles. — Dał może głos za kimś wpływowym, pożyczył komu pieniądze, kupił co od kogo w porę, zyskał poparcie wpływowej jakiejś osobistości i otrzymał urząd...
— W komitecie więziennym. Pisze właśnie, że chciałby mi przedstawić wzór obmyślanego przez się systemu najlepszego celkowego odosobnienia. Co myślisz o tym?
— O systemie?