— Zdajesz mi się zamyślony, Trotwood — rzekła.
— Czy ci mam powiedzieć, co mnie zajmuje? — odrzekłem. — Z tym właśnie przybyłem.
Odłożyła na bok robotę. Gotowa była mnie słuchać.
— Nie wątpisz o mej szczerości i przywiązaniu do ciebie? — spytałem.
— Nie wątpię — odrzekła nie bez pewnego zdziwienia.
— Czy wierzysz w to, żem się nie zmienił względem ciebie?
— Wierzę.
— Pamiętasz, com, powróciwszy z zagranicy, mówił291 o zaciągniętym względem ciebie długu wdzięczności?
— Pamiętam — odrzekła cicho.
— Więc czemuż mi się nie zwierzysz ze swej tajemnicy, Agnieszko, kochana Agnieszko?