Skinęła głową.
— U nas — rzekła — tyle teraz zmian zaszło, że trudno poznać stary nasz, kochany dom. Mieszkają z nami.
— Kto? — spytałem.
— Pan Heep ze swą matką. Zajął twój dawniejszy pokoik, wiesz.
Mówiąc to, patrzała mi w oczy.
— Gdybym miał władzę nad jego snami, niedługo by tam sypiał — zawołałem.
— Ja zawsze ten sam, co dawniej, zajmuję pokój — ciągnęła Agnieszka. — Ten, w którym uczyłam się dawniej. Jakże czas szybko bieży! Pamiętasz! Pokoik z tafelkami, za salonem. Pamiętasz?
— Czy pamiętam! Pokoik, na którego progu ujrzałem cię po raz pierwszy, z pękiem kluczy u boku!
— Ten sam właśnie — uśmiechnęła się Agnieszka. — Miło mi, żeś zachował to w pamięci. Byliśmy wówczas tak szczęśliwi!
— Bardzo! — potwierdziłem.