Rozważania te przerywane były uwagami pani Micawber, skierowanymi do młodego pana Micawbera. Siedział z podwiniętymi nogami, rozpierał się na stole, popychał pod stołem Traddlesa, deptał po nogach lub własne swe piszczele wyciągał tak daleko, jak gdyby wcale nie należały do niego. Włosy mu opadały aż w kieliszek, słowem, wydarzały mu się ustawicznie szczególniejsze jakieś, bacznym okiem matki pochwycone wypadki. Młody Micawber uwagi te przyjmował nader kwaśno, co zaś do mnie, podziwiałem zamiary pana Micawbera, nie rozumiejąc dobrze, do czego go dowieść mają. Wreszcie pani Micawber sprawę tę wyjaśniła.

— Gdy zaklinałam męża — rzekła — by działał rozważnie, miałam na myśli nie tę niższą gałąź prawną, lecz same wierzchołki olbrzymiego dębu, przekonana bowiem jestem, że mąż mój, gdy raz wstąpi w szranki tak odpowiednie swym uzdolnieniom, niebawem dojdzie wysoko, zostanie... jak to, panie Traddles, wyrazić?... zostanie sędzią lub kanclerzem. Wszak droga, na jaką mąż mój obecnie wchodzi, nie zamyka drogi do tych zawodów?

— Kochanie — przerwał mąż jej, spoglądając też na Traddlesa — mamy dość jeszcze czasu na rozstrzyganie podobnych kwestii.

— Mylisz się, mężu — odrzekła stanowczo — i największą twą wadą jest to właśnie, że nie bywasz dostatecznie przezorny. Jeśli nie dla siebie, to dla rodziny swej winieneś opierać wzrok na ostatnim punkcie horyzontów, jakie ci twoje otwierają zdolności.

Pan Micawber odkaszlnął, z wyrazem zupełnego zadowolenia połknął kilka haustów ponczu, spoglądając przy tym ciągle na Traddlesa, jak gdyby go pytał o zdanie.

— Rzecz w tym... — zaczął Traddles łagodnie. — Rozumiem praktyczną, że tak powiem, stronę kwestii.

— Właśnie tak! — potwierdziła pani Micawber. — Tak, kochany panie, i ja jestem przede wszystkim praktyczna w kwestiach tej wagi.

— Otóż praktyczną stroną jest, jeśliby nawet pan Micawber był adwokatem...

— Właśnie tak — potwierdziła pani Micawber i zwracając się do syna dodała — Wilkins, oczy kosisz63, zobaczysz, że ci się na dobre skrzywią.

— ...nie miało to by nic wspólnego z sędziostwem czy czymś podobnym — kończył Traddles. — Tylko że dla jurystów drogi te stoją otworem, a pan Micawber nie może zostać jurystą, nie odbywszy na uniwersytecie czteroletniego kursu...