Mówił tak, jak gdyby był znużony lub z czegoś niezadowolony. Nie zastanawiałem się jednak bardzo nad tym, zresztą podano obiad i zasiedliśmy do stołu w tym samym co zawsze porządku.
Zaledwieśmy to uczynili180, gdy uchyliły się drzwi i ukazała się w nich ruda głowa Uriaha.
— Pan Maldon — rzekł. — Ma słówko do powiedzenia.
— Przed chwilą dopiero odszedł — zauważył prawnik.
— Właśnie, lecz wrócił, gdyż ma jeszcze coś do powiedzenia.
Trzymając drzwi uchylone, Uriah spoglądał to na mnie, to na Agnieszkę, to na zastawę stołu i półmiski, chociaż zdawało się, że nie spuszcza zaczerwienionych oczu z prawnika.
— Stokrotnie przepraszam — ozwał się ktoś za plecami chłopaka, który usunął się po chwili — stokrotnie przepraszam, tylko słówko. Ponieważ nie ma wyboru, im prędzej odjadę, tym lepiej. Kuzynka moja, Annie, mówiła mi właśnie, że woli nie móc widywać swych przyjaciół, niż widzieć ich wygnanymi, a stary...
— Doktor Strong zapewne — poprawił z powagą prawnik.
— Ma się rozumieć, że doktor Strong. Nazywam go starym, co na jedno wychodzi, sam pan o tym wie!
— Nie wiem — chłodno odpowiedział pan Wickfield.