— Ciekawa jestem — ozwała się nagle — co się stało z ciotką Davy?

— Boże mój! — matka moja ocknęła się z zamyślenia. — Skąd ci się to wzięło?

— Nie wiem, pani. Dość, że jestem ciekawa.

— Skąd ci na myśl przyszła ta dziwaczka? Czy nie masz już o czym myśleć?

— Nie wiem, pani, skąd mi to przyszło, ot tak sobie. Myślę to o tym, to o owym i poradzić już na to nie mogę. Ot, pomyślałam, co się też z nią stało?

— Jakże jesteś nieroztropna! Można by sądzić, że spragniona jesteś jej odwiedzin.

— A niechże Pan Bóg broni!

— Więc po co mówić o tak nieprzyjemnych rzeczach! Panna Betsey siedzi pewnie zamknięta w swym wiejskim domku nad morzem i pozostanie tam zawsze. W każdym razie na pewno nie odwiedzi już nas nigdy.

— Zapewne, zapewne! Tego się nie boję i tylko ciekawa jestem, czy umierając zapisze coś Dawidowi.

— Bój się Boga, Peggotty! Jakże jesteś nierozważna! Czyś zapomniała, że gniewa się na tego biedaka od jego urodzenia?