— Zapewne, jeśli chcesz zrobić jej tę przyjemność — odrzekł powstając i dodał: — Przy obecnych tu naszych przyjaciołach nie waham się wyznać, żem przez lat długie szeregi był ofiarą przeróżnych pieniężnych niepowodzeń...
Pewien byłem, że wspomni coś o tym. Tak lubił się rozwodzić na ten temat.
— Czasem — ciągnął — udawało mi się wznieść nad przekorne losy, czasem znów one mnie pokonywały, jednym słowem, czasem zostawałem panem położenia, czasem przekorne okoliczności naciskały na mnie tak, że tylko odzywać się mogłem do żony mojej i wiernej towarzyszki złej i dobrej doli słowami Katona: „Platonie! Dobrześ mówił204, wszystko się przeciw mnie sprzysięgło, walczyć nie mam już siły”. Lecz w żadnym wypadku — kończył — nie czuję się szczęśliwszy niż wówczas, gdy żale me i rozczarowania mogę wylać przed młodocianym a doświadczonym już, tu obecnym mym przyjacielem, Copperfieldem.
Mowę tę pan Micawber zakończył, żegnając panią i pana Heep. Wyszliśmy. Szedł jak zwykle napuszony, postukując obcasami i nucąc jakąś piosenkę.
Zatrzymał się był w małej gospodzie, gdzie zajął małą, dymem cygar nasiąkniętą izdebkę. Przytykać musiała do kuchni, gdyż gęste, smrodliwe opary napełniały ją aż po sufit, wdzierając się przez szczeliny w przepierzeniu. Z drugiej strony dochodziła woń piwa i wódki wraz z brzękiem szklanek i kieliszków. W tej to izdebce, na sofce, nad którą wisiał obraz przedstawiający wyścigowego konia, z głową tuż przy kominku, a nogami potrącając o fotel, leżała pani Micawber, do której mąż zawołał:
— Pozwól, kochanko, abym ci przedstawił ucznia doktora Stronga.
Zauważę, że pan Micawber lubił przypominać i mówić, żem był uczniem doktora Stronga, jak o czymś dystyngowanym.
Wejście moje zdziwiło, lecz i ucieszyło panią Micawber. Co do mnie, miło mi było widzieć ją, powitaliśmy się więc serdecznie. Usiadłem obok niej na sofie.
— Kochanko — mówił pan Micawber — jeśli chcesz opowiedzieć młodemu naszemu przyjacielowi, w jakim obecnie znajdujemy się położeniu, co go zapewne interesuje, pójdę, przeczytam gazetę i zobaczę, czy się tam czasem co dla nas nie znajdzie.
— Sądziłem, że państwo znajdujecie się w Plymuth — rzekłem, skoro się pan Micawber oddalił.