Po paru dniach zdawało mi się, żem już tak przeżył lata całe, lat mi jednak nie przybyło i młodość ciążyła mi nadal.
Steerforth nie zjawiał się. Niespokojny byłem, czy nie zachorował czasem, toteż na trzeci dzień wyszedłem wcześniej z Commons z zamiarem udania się do Highgate. Pani Steerforth przyjęła mnie bardzo uprzejmie, mówiąc, że syn wyjechał z jednym ze swych przyjaciół z Oksfordu w odwiedziny do drugiego przyjaciela na wieś w pobliżu St. Albans, lecz że wróci nazajutrz. Uczułem w sercu coś na kształt zazdrości. Pani Steerforth zatrzymała mnie na obiad. Cały czas rozmawialiśmy o nim. Opowiadałem jej, jak miłym był towarzyszem podróży i jak zjednywał sobie wszystkie serca. Panna Dartle cała była w zapytaniach i poddawaniu różnych myśli, lecz słuchała opowiadań moich z zajęciem, przerywając częstym: „tak to zatem było?” i wydobywając tym ze mnie wszystko, co wiedzieć pragnęła. Wyglądała najzupełniej tak samo, jak kiedym ją po raz pierwszy widział, lecz towarzystwo obu pań tak było przyjemne, żem się niemal w niej tym razem zakochał i, wracając do domu, mimo woli myślałem, jak miłą byłaby towarzyszką na Buckingham Street.
Piłem właśnie z rana, przed odejściem do konsystorza257, kawę, rozmyślając nad tym, jak dziwnie napój ten jest słaby, mimo że pani Crupp zużyła do niego tyle kawy, gdy nagle zjawił się Steerfort we własnej osobie.
— Mój kochany! — zawołałem uszczęśliwiony. — Sądziłem, żeś już dla mnie stracony!
— Porwano mię gwałtem zaraz nazajutrz po naszym przyjeździe — rzekł. — Oho! Davy! Wyglądasz mi tu jak stary kawaler! Co za wygody!
Pokazałem mu całe moje mieszkanko, podobało mu się.
— Wiesz co, stary! — mówił. — Mam ochotę wprost tu zjeżdżać, bywając w mieście. Co, przyjąłbyś mnie? Nie wyrzuciłbyś?
Byłem uszczęśliwiony. Jeśli będzie czekał, aż go wyrzucę, to doczeka chyba dnia sądnego.
— Ale nie jadłeś śniadania! — zawołałem. — Gospodyni moja zgotuje kawy, ja zaś na mym kawalerskim piecyku usmażę ci boczku.
— Nie! Nie! — powstrzymał mnie. — Nie dzwoń. Obiecałem właśnie zjeść śniadanie z jednym z mych towarzyszy w hotelu Piazza w Covent Garden.