— Niedobry! — odrzekła, strojąc zagniewane minki. — Ciągle się gniewasz.

— Gniewam? Niedobry?

— Wszyscy mnie lubią i dobrze mi z tym.

— Najpewniej wszyscy cię kochają, czyż gorzej by ci jednak było, jeśliby cię traktowano mniej po dziecinnemu?

Spojrzała na mnie z wyrzutem i prześlicznie zaczęła szlochać. Jeśli mi się nie podoba, to po cóż starałem się o nią? Jeśli jej znieść nie mogę, to po cóż jestem przy niej? Czemu nie odejdę sobie... na zawsze?

Cóż miałem robić! Jeno452 pocałunkami spijać drżące na jej jedwabnych rzęsach łzy!

— Jestem tak przywiązana do ciebie, Doady — mówiła — a tyś taki okrutny.

— Okrutny! Ja dla ciebie, droga ty moja?!

— Nie przyczepiaj się więc ciągle, nie gderaj, a zobaczysz, jaka będę milutka — mówiła, stulając usteczka jak pączek róży!

Zachwycony byłem! Prosiła mnie o kucharską książkę i o to, abym ją uczył prowadzić rachunki. Przy następnych odwiedzinach przyniosłem jej ślicznie oprawiony zbiór kucharskich przepisów, pokazałem jej wzorowe rachunki mej ciotki, podarowałem śliczne pudełko z ołówkami i masę kratkowanych zeszytów.