— Pamiętam.
— Chciała, mówiła, coś ci pozostawić. Czy się domyślasz, co?
Domyślałem się i silniej przycisnąłem żonę do piersi.
— Mówiła, że ma prośbę do mnie. Ostatnią prośbę.
— O co?
— Abym zajęła opróżnione przez nią miejsce.
Agnieszka skłoniła na moje ramię głowę. Płakaliśmy oboje, chociaż byliśmy tak szczęśliwi.
Rozdział LXIII. Gość
Opowieść moja dobiega końca. Pozostaje mi jeszcze jedno wspomnienie, na którym myśl moja zatrzymuje się z radością, jedna nić, bez której węzeł tej historii nie byłby zadzierzgnięty zupełnie.
Rosłem w sławę i wziętość608. Szczęśliwy w domowym pożyciu, przebyłem dziesięć lat małżeństwa. Pewnego wieczoru, wiosną, siedzieliśmy z Agnieszką przy kominku, we własnym domu w Londynie, a troje naszych dzieci bawiło się przy nas. Wtem oznajmiono mi przybycie jakiegoś nieznajomego.