I poszła biała Ewa posłuszna przed Panem
W zarośla róż,
Darząc wszelką rzecz wkoło dźwiękiem,
słowem, mianem —
Szeptem warg rozchylonych jako kwietny kruż6:
«To, co pierzcha, to, co tchnie, to, co leci...»
A zasię7 mija dzień i jak w porannej zorzy,
Tak teraz w zmierzchu znów,
Eden zapada z wolna w głębokiej ciszy Bożej
W błękitność snów.