— Nie przyszło pani do głowy, żeby otworzyć drzwi i wyjrzeć na galerię? — pytała dalej.
Zdawało mi się, że mnie podpytuje, licząc na to, że mimo woli zdradzę się z jakąś informacją. Przyszło mi na myśl, że gdyby odkryła, iż ja wiem o jej winie, a choćby ją o nią posądzam, że wtedy wywarłaby na mnie jakąś złośliwą zemstę. Toteż pomyślałam, że należy się strzec.
— Przeciwnie — odpowiedziałam — zaryglowałam drzwi mojego pokoju.
— A więc nie zamyka pani codziennie drzwi swoich na zasuwkę, zanim się pani położy?
„Diablica! Ona chce poznać moje zwyczaje, by odpowiednio układać swe plany!”. Oburzenie znowu przeważyło względy przezorności, odpowiedziałam jej ostro:
— Dotychczas nieraz zaniedbywałam zasunąć rygiel. Nie sądziłam, by to było potrzebne. Nie wiedziałam, że w Thornfield można się obawiać jakichś niebezpieczeństw albo zamachów. Ale odtąd — te słowa wymówiłam z naciskiem — będę pilnie dbała, by się dobrze zabezpieczyć, zanim się odważę spocząć.
— I bardzo mądrze pani zrobi — odpowiedziała. — Ta okolica jest tak spokojna jak rzadko która. I od czasu, jak dom stoi, nigdy nie słyszałam, żeby tu na dwór napadali złodzieje albo włamywacze, choć jest tam sreber za setki funtów w schowku, jak wszystkim wiadomo. I, widzi pani, jak na tak wielki dom, bardzo tu mało jest służby, ponieważ pan nigdy tu dłużej nie mieszkał, a nawet kiedy przyjeżdża, jako kawaler niewiele usługi potrzebuje. Ale ja zawsze myślę, że lepiej jest przesadzić, niż nie dosadzić. Łatwo jest drzwi zamknąć, a nigdy nie zawadzi odgrodzić się zasuniętym ryglem od jakiegokolwiek przypadku. Wielu ludzi, proszę pani, spuszcza się we wszystkim na Opatrzność, ale ja zawsze powiadam, że strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Tu zakończyła swoją przemowę — długą jak na nią i wypowiedzianą ze skromną miną prawdziwej kwakierki. Stałam jeszcze, wprost oniemiała wobec jej zadziwiającego panowania nad sobą i nieprzeniknionej obłudy, gdy weszła kucharka.
— Pani Poole — zwróciła się do Grace — obiad dla służących będzie zaraz gotów. Czy pani zejdzie na dół?
— Nie, niech pani tylko postawi na tacce mój kufel porteru i kawałek puddingu, a ja sobie to sama zaniosę na górę.