— Pan się nie mylisz — rzeźbiarz na to, i kopnięciem nogi odbił nos imperatorowi, aż charcica, która leżała była pierwej jak gryf odlany z brązu, podniosła się, powąchała odłamy gipsu rozbitego i powróciła ułożyć się w też same monumentalne formy i spokojność.
Śpiewak piękny, zarzuciwszy udatnie płaszczyk, począł swoim wybitnym barytonem nucić zrazu, a potem na całe tchnienie śpiewać:
Drżyjcie, tyrrany świata,
Lud podniósł sądny glos,
Straszny uderzy cios...
Piorun już z chmury zlata...
— taramta tata rata...
Drżyjcie, tyrany świata!...
Ku czemu młody turysta i malarz wtórowali jeszcze:
— ramta tarata lata!...