Hrabina wychodzi.

MAGDALENA

w monologu:

— O! Ty... z zeszłorocznym kalendarzem

W ręku — i z rozdartą Twą suknią,

Lecz z oczyma niebem błękitnemi,

Jesteś święta!... umiem Cię podziwiać —

Głęboko:

Kto inny w ironię obróciłby

Usterki Twe — — mnie są one cenne.